Każda postać przedstawiona w Słowie Bożym jest dla współczesnego czytelnika Biblii przykładem zachowania, sposobu myślenia, nastawienia. Przykład ten może być pozytywny – wtedy jesteśmy wzywani do jego naśladowania, lub negatywny – w celu ostrzeżenia i „nauki na cudzych błędach”. Obserwacja życia i postawy każdej osoby przedstawionej w Piśmie Świętym jest dla nas, żyjących w XXI wieku, swego rodzaju wzorem lub ostrzeżeniem. W tym artykule przyjrzymy się arcykapłanowi Eliaszibowi, który jest przedstawiony w księdze Nehemiasza.
Arcykapłan w narodzie wybranym był najwyższym przedstawicielem całego ludu przed Bogiem. Wyłącznie on, i to wyłącznie raz w roku w święto pojednania po dokonaniu wielu przygotowań mógł wchodzić za wewnętrzną zasłonę w przybytku (a później w świątyni) do miejsca najświętszego, i to konieczne z krwią odpowiedniej ofiary. Był również główną postacią w całym życiu religijnym Izraela. Był obserwowany przez wszystkich i miał być wzorcem dla ludzi z Izraela. Dokładnie tą funkcję pełnił w czasach Nehemiasza Eliaszib. Opisane wydarzenia mają miejsce po powrocie resztki wygnańców z niewoli babilońskiej. Minęło siedemdziesiąt lat niewoli, został odbudowany ołtarz i świątynia, wznowiona została służba ofiarnicza, ale Jerozolima była bezbronna ze względu na fakt, że dotąd nikt nie podjął się odbudowy murów miasta. Nic nie odgradzało świętego miejsca od zewnętrznych zagrożeń i wpływów.
Dopiero Nehemiasz, przejęty stanem miasta, zachęcił wszystkich mieszkańców Jerozolimy do odbudowy murów miasta. Czytamy wówczas:
A wtedy oni rzekli: Zabierzmy się do budowy! I przyłożyli ręce do dobrego dzieła. Księga Nehemiasza 2.18
Mur został podzielony na odcinki. Każdy zabrał się do pracy przy odbudowie jakiegoś fragmentu muru, bramy lub baszty. Cały trzeci rozdział księgi Nehemiasza zawiera relację ze wspólnego wysiłku podjętego przez mieszkańców Jerozolimy.
Wśród tych, którzy zabrali się do pracy był również arcykapłan Eliaszib:
Zabrał się więc arcykapłan Eliaszib wraz ze swoimi braćmi kapłanami do odbudowy Bramy Owczej, poświęcili ją, wstawiwszy w niej wrota; prowadzili budowę aż do Baszty Stu i aż do Baszty Chananela i poświęcili ją. Księga Nehemiasza 3.1
Eliaszib wraz z braćmi z rodu kapłańskiego, potomkami Aarona, odbudowali bramę Owczą wraz z przylegającym do niej fragmentem muru i basztami. Podjęli pracę na wybranym odcinku i wykonali ją do końca. Przyjrzyjmy się na chwilę szczegółom, które Boże Słowo podaje na ten temat. W odróżnieniu od wszystkich pozostałych bram w murze (łącznie trzeci rozdział księgi Nehemiasza opisuje ich dziesięć) brama Owcza nie została wyposażona w żadne zamki. Czyli nie dało się jej zamknąć! Czym kierowali się budowniczowie, że popełnili takie niedopatrzenie? Brama jako taka, służy do zamykania i otwierania w razie potrzeby, do ochrony przed wrogami. Brama Owcza nie mogła spełniać swojej roli ze względu na brak zamków*).
*) Bóg wykorzystał fakt, że brama Owcza była niekompletna do zobrazowania proroczej nowotestamentowej myśli o zawsze otwartej bramie dla owiec – o zawsze aktualnej ofercie Ewangelii, o ciągłym wezwaniu do upamiętania. Warstwa prorocza tego obrazu nie jest przedmiotem niniejszego artykułu.
Na czym w takim razie skupili się budowniczowie pod przewodnictwem arcykapłana? W przytoczonym wersecie czytamy dwukrotnie o poświęceniu bramy. Wskazuje to wyraźnie, że budowniczowie bardzo cenili efekt swojej pracy. Całość ceremonii poświęcenia, jakkolwiek ona wyglądała, miała na celu zwrócenie uwagi innych na efekt pracy Eliasziba i pozostałych kapłanów.
W kontraście do tego: o żadnej innej bramie, fragmencie muru lub baszcie nie czytamy, że został on poświęcony.
Opis odbudowy bramy Owczej pokazuje charakter Eliasziba. Przecież odbudowany przez niego fragment muru w niczym nie różnił się od pozostałych, gdzie pracę prowadzili inni mieszkańcy Jerozolimy. Nie był w niczym lepszy ani w niczym gorszy. Nie było żadnego logicznego powodu, aby w jakiś sposób podkreślać ważność akurat tego odcinka pracy przez poświęcenie go. Był to tylko niewielki fragment muru, który bez pozostałych odcinków był całkowicie bezużyteczny. Zatem wyłącznie wspólne, kompletne dzieło wszystkich miało sens i służyło swojemu celowi. Wszyscy w jednakowym stopniu zasługiwali na uwagę. Nikt nie powinien przypisywać sobie szczególnych zasług.
Dokładnie tak samo sprawa wygląda dzisiaj w zgromadzeniu Bożym. Wszyscy są współpracownikami i każdy powinien jak najlepiej wykonywać pracę na swoim odcinku. W Bożym zgromadzeniu wszyscy są członkami ciała Chrystusa, i wszyscy mają określone, różne zadania do wykonania. Na szczególny podziw zasługuje jedynie głowa ciała – sam Pan Jezus Chrystus. Nikomu nie wolno wynosić się nad innych. Cechą prawdziwych Bożych sług jest pokora. Jeżeli ktoś będzie skupiał się na sobie i swojej pracy może się zdarzyć, że zapomni o istotnym jej elemencie i całość jego dzieła straci sens. Tak jak w przypadku bramy Owczej, która nie została wyposażona przez Eliasziba w zamki.
W dalszej części trzeciego rozdziału księgi Nehehmiasza czytamy o wielu współpracownikach przy odbudowie muru Jerozolimy. Na przestrzeni całego rozdziału możemy zauważyć wielu takich, którzy naprawiali odcinki muru naprzeciw swojego domostwa. Kto mieszkał bezpośrednio przy murze, naprawiał najbliższy jego fragment. Każdy pracownik w służbie Bożej powinien troszczyć się przede wszystkim o swój własny dom i swoje bezpośrednie otoczenie. Bóg nie daje zadań „daleko” jeżeli najpierw nie zobaczy wierności „blisko”.
Wyjątek od tej reguły znajdujemy w wersetach 20 i 21:
Za nim naprawiał Baruch, syn Zabbaja, następny odcinek od Rogu aż do drzwi domu arcykapłana Eliasziba. Za nim naprawiał Meremot, syn Uriasza, syna Hakkosa, następny odcinek od drzwi domu Eliasziba aż do końca domu Eliasziba. Księga Nehemiasza 3.20-21
Okazuje się, że Eliaszib również mieszkał bezpośrednio przy murze Jerozolimy. Wydawałoby się, że to będzie w naturalny sposób miejsce jego pracy. Ale arcykapłan pozostawił odcinek sąsiadujący z jego domem i zajął się odbudową innego, może w jego oczach bardziej „efektownego” fragmentu. Co w takim razie z ochroną miasta w rejonie domu arcykapłana? Przecież mur nie mógł pozostać niedomknięty. Praca, która nie została wykonana przez pracownika do niej najodpowiedniejszego musiała zostać przekazana innym. Bóg powołał innych mieszkańców Jerozolimy do wykonania pozostawionego fragmentu Bożego dzieła. To jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia Elasziba.
Może być tak, że Pan powołał kogoś do wykonania konkretnego zadania, które w jego oczach jest błahe lub mało widoczne dla innych. I ten ktoś woli pozostawić to zadanie niewykonane, a zająć się czymś innym, co przeniesie mu większe poważanie, zostanie bardziej zauważony przez innych. Może początkowo nie będzie można rozpoznać, że taka praca nie jest wykonywana na Boże polecenie, ale zaniedbania wynikające z pozostawienia przeznaczonego dla danej osoby odcinka, w szczególności dbania o własny dom i otoczenie, przyniosą opłakane skutki w przyszłości. Będzie to widać w dalszych fragmentach księgi Nehemiasza na przykładzie kapłana Eliasziba.
Kolejną wzmiankę o Eliaszibie znajdujemy w trzynastym rozdziale księgi Nehemiasza.
Swojego czasu kapłan Eliaszib, ustanowiony nadzorcą nad komnatami domu naszego Boga, bliski krewny Tobiasza, urządził dla niego przestronną komnatę tam, gdzie przedtem przechowywano rzeczy potrzebne do ofiar z pokarmów, kadzidło, przybory, dziesięciny ze zboża, moszczu i oliwy, przypadające Lewitom, śpiewakom i odźwiernym, oraz dary dla kapłanów. Księga Nehemiasza 13.4-5
W świątyni w Jerozolimie były specjalne pomieszczenia przeznaczone do przechowywania ofiar z pokarmów, sprzętów świątynnych i części ofiar przeznaczonych na utrzymanie kapłanów i Lewitów. Zgodnie z Prawem Mojżeszowym na ich utrzymanie przeznaczona była część dziesięcin i ofiar przynoszonych przez wszystkich Izraelitów do świątyni. Dzięki temu mogli oni poświęcać się całkowicie przeznaczonej dla nich służbie Bożej, nie martwiąc się o byt swój i swoich rodzin.
Jednak w przytoczonym fragmencie Pisma czytamy, że pomieszczenia przeznaczone do przechowywania zaopatrzenia kapłanów i Lewitów zostały przez arcykapłana Eliasziba zagospodarowane na mieszkanie dla Tobiasza. Poskutkowało to tym, że Lewici pouciekali do swoich domów, aby zadbać o swój byt i nie miał kto sprawować służby Bożej. Działanie Eliasziba jest nazwane występkiem w szóstym wierszu trzynastego rozdziału.
Zatrzymajmy się na chwilę nad osobą Tobiasza. Kim był człowiek, z którym arcykapłana łączyło pokrewieństwo? Informacje na ten temat znajdujemy w poniższych fragmentach:
A gdy Sanballat Choronita i Tobiasz, sługa ammonicki, dowiedzieli się o tym, bardzo się tym zmartwili, że przybył człowiek, który miał się zatroszczyć o pomyślność synów izraelskich. Księga Nehemiasza 2.10
A Tobiasz Ammonita, który stał obok niego [Sanballata], powiedział: Choćby i zbudowali, to i tak, gdy lis skoczy na ich mur kamienny, zawali go. Księga Nehemiasza 4.3
A gdy Sanballat, Tobiasz, Arabowie, Ammonici i mieszkańcy Aszdodu usłyszeli, że naprawa murów Jeruzalemu postąpiła naprzód, gdyż wyłomy zaczęły się wypełniać, zapłonęli wielkim gniewem. Księga Nehemiasza 4.7
W tych i innych fragmentach księgi Nehemiasza Tobiasz okazuje się wrogiem ludu Bożego i próbuje przeszkodzić odbudowie murów Jerozolimy. Zwykle współdziała z Sanballatem Choronitą. Sam jest Ammonitą, który mieszka w świątyni Bożej.
Jaki wyrok Boży ciążył na wszystkich Ammonitach? Czytamy:
Nie może Ammonita i Moabita wejść do zgromadzenia Pańskiego. Również dziesiąte pokolenie po nich nie może wejść do zgromadzenia Pańskiego, a więc po wszystkie czasy, za to, że nie spotkali was z chlebem i wodą w czasie drogi, gdy wyszliście z Egiptu, i że najęli przeciwko tobie Bileama, syna Beora, z Petor w Aram-Naharaim, aby cię przeklinał. 5Księga Mojżeszowa 23.5
Czyli znajdujemy potomka Ammonitów, którzy nie mogli wejść do zgromadzenia Pańskiego, zdeklarowanego wroga ludu Bożego, przeciwdziałającego planom odbudowy Jerozolimy, mieszkającego w samym centrum Izraela, w świątyni Bożej! A odpowiedzialnym za ten stan rzeczy jest najwyższy kapłan. Jaki był jego stosunek do Prawa, na którego straży miał stać? Eliaszib, wykorzystując swoją pozycję, w jawny sposób łamie Boże zasady, co doprowadza do osłabienia służby Bożej i sprowadza wroga ludu Bożego do świątyni.
Jeżeli nasz stosunek do Bożych zasad nie jest odpowiednio rygorystyczny, jeżeli co gorsze nie znamy Bożych postanowień i prawd, to może nam grozić podobne niebezpieczeństwo. Niezależnie od sprawowanej służby, od tego jak postrzegają nas inni, jak wysokie mamy o sobie mniemanie, jakiekolwiek działanie sprzeczne z Bożym Słowem doprowadzi do upadku. Im znaczniejszą sprawujemy służbę, tym nasz grzech będzie miał większy wpływ na innych. Grzech Eliasziba miał skutki dla całego Izraela.
W trzynastym rozdziale księgi Nehemiasza znajdujemy jeszcze jedną wzmiankę o Eliaszibie:
A gdy jeden z synów Jojady, syna arcykapłana Eliasziba, został zięciem Choronity Sanballata, wypędziłem go od siebie. Księga Nehemiasza 13.28
W trzecim rozdziale czytaliśmy, że Eliaszib nie dbał o mur w sąsiedztwie swojego domu. Mur obrazuje oddzielenie od zła. Językiem Nowego Testamentu powiemy: oddzielenie od wpływu świata. Brak dbałości o swoją rodzinę i najbliższe otoczenie, w końcowym rezultacie poskutkował tym, że wnuk arcykapłana wziął za żonę córkę wroga ludu Bożego, który w całej księdze działał na rzecz wstrzymania odbudowy Jerozolimy. Jak dalekosiężne mogą być skutki naszych zaniedbań. Tutaj widzimy wpływ na trzecie pokolenie. Słowo Boże wyraźnie wskazuje na konieczność definitywnego oddzielenia od świata. Jakiekolwiek związki (w tym przypadku tolerancja wobec Sanballata i Tobiasza) będą miały opłakane skutki. I to czasem nie tylko dla nas, ale również dla naszych rodzin, zborów i to może nawet w następnych pokoleniach.
Postać Eliasziba, który przecież był najwyższym kapłanem jest ostrzeżeniem dla wszystkich, a w szczególności dla tych, którzy wykonują widoczne służby pośród wierzących. Ich uwaga musi być zawsze skierowana na Pana i Jego wolę. Musi przyczyniać się wyłącznie dla Jego chwały. Jeżeli będziemy chcieli chociaż część tej chwały zachować dla siebie, to zawsze ostatecznie poniesiemy porażkę. Jeżeli nie będziemy dbali o przeznaczony dla nas zakres obowiązków i zadań, jeżeli będziemy chcieli wykonywać prace przeznaczone dla innych to również poniesiemy porażkę. Tylko pokorna służba zgodna z Bożym powołaniem, oparta na prawdziwym poznaniu osoby Pana Jezusa Chrystusa, da prawdziwe efekty dla chwały Bożej i zapewni duchowy wzrost samego pracownika oraz jego otoczenia.